Tagi

, ,

Altes Museum w Berlinie pokaże wiosną-latem wystawę Fleisch. Mięso w kulturze przez wieki w najrozmaitszych aspektach: pożywne, ponętne, przedmiot marzeń głodnych, odrażające, zatrważające, ofiarnicze, prozaiczne.

fl1

Anne Vallayer-Coster, Martwa natura z szynką, butelką i rzodkiewkami, 1767, Berlin, Gemäldegalerie

Mięso jest tym pokarmem, który w sztuce przez wiele wieków pojawia się – obok chleba i owoców – bodaj najczęściej. Bo nawet na średniowiecznych obrazach, które kulinarnych realiów nie zwykły rejestrować, na stole pojawia się, skupia uwagę biesiadników, jakiś szczuropodobny baranek albo mizerny ptaszek, symbol posiłku człowieka godnego, pana.

fl4

Heinrich Lutzelmann, Ostatnia Wieczerza, część cyklu pasyjnego, 1485, Strasburg, kościół Saint-Pierre-le-Vieux

fl5

Bracia Limbourg, Très Riches Heures du duc de Berry, Styczeń, ok. 1412-1416, Chantilly, Musée Condé

W czasach nowożytnych konsumpcja mięsa rośnie, już nie tylko wybrańcy się nim raczą: w malarstwie pojawiają się stragany pełne ptactwa i kruszejącej płowej zwierzyny (Stragany obfite, kuchnie suto zaopatrzone), miejskie jatki, spiżarnie zaopatrzone we wszystko, co się rusza, a nie zdołało umknąć, kuchnie pełne proteinowych zapasów, rożna i brytfanny.

fl3

Annibale Carracci, U rzeźnika, ok. 1580, Fort Worth (Texas), Kimbell Art Museum

Najwięksi, jak Rembrandt, potrafią – i chcą – uwiecznić martwe zwierzę tak, by widzowi przypomnieć o śmierci, marności i ofierze.

meat5

Rembrandt van Rijn, Rozpłatany wół, 1655, Paryż, Luwr

Ale częściej mięso – znak dostatku, symbol statusu, obietnica sytości – zajmuje poczesne miejsce na stole nakrytym do południowego śniadania. Potrawy mięsne do malowniczych nie należą. Czy da się wydobyć urodę z kotleta, pieczonego udźca, gulaszu? Dopiero współczesne fotograficzne aranżacje zmierzą się z tym wyzwaniem, a i tak bez trików, bez swoistego makijażu się nie obejdzie, bez garni i anturażu. W malarstwie wyjątkiem jest szynka, boczek i bekon: to obiekt wdzięczny.

meat20

Willem Claesz Heda, Martwa natura z szynką, dzbanem i römerem, 1656, Budapeszt, Szépművészeti Múzeum

Do wyboru, do koloru: szynka surowa, trochę wędzona albo bardzo uwędzona, pieczona, gotowana, wilgotna albo sucha. Fascynujący i malowniczy kontrast mniej lub bardziej krwistej czerwieni z bielą kości, ścięgien i tłuszczu, czasem pożółkłą, czasem zszarzałą, a czasem dziwnie śnieżną. Soczystość barwy, szklisty połysk, mięsistość (!..) materii, zwarta a elastyczna tekstura – jest wszystko, czego potrzebuje malarz, by pokazać swój kunszt. Znak statusu i dobrego smaku. Pars pro toto prawdziwej uczty. W osiemnastowiecznym eleganckim świecie jest szynka, na równi z ostrygami, doskonałym podkładem pod musujące wina.

fl2

Nicolas Lancret, Śniadanie z szynką, 1735, Chantilly, Musée Condé

W XIX wieku mięso jako temat jest bardziej popularne, niż skłoni bylibyśmy przypuszczać. Spodziewalibyśmy się, że drzemiąca w mięsie dzikość, krew, śmierć będzie pożywką i natchnieniem malarzy nurtów drapieżnych, prowokatorskich: ekspresjonistów, surrealistów, awangardy? Bynajmniej. Szczególnie liczne zmysłowe wizerunki wyszły spod pędzla … impresjonistów i postimpresjonistów. Nie ma chyba wśród nich malarza, który by nie uwiecznił udźca, żeberek, szynki… Edouard Manet, Claude Monet, Paul Cézanne, Vincent van Gogh, Felix Valloton, Eugène-Louis Boudin, można wymieniać długo.

meat1

Claude Monet, ok. 1864, Paryż, Musée d’Orsay

meat4

Vincent van Gogh, 1886, Otterlo, Rijksmuseum Krolller-Mulle

Estetyzują porąbane zwłoki przekształcając je w urodziwą formę, w barwną plamę.  U Gauguina uwędzone mięso podobne jest egzotycznemu owocowi, tkanka mięśnia pała barwami Południa niczym cera kobiet Polinezji. Przepiękna martwa natura, nie mielibyśmy problemu, by zawiesić ją w domu i cieszyć oko.

meat3

Pobudzająca zmysły, zapowiadająca obfitość smaków materia oderwała się od istoty: czy ta wołowina doprawdy była kiedyś wołem? szynka wieprzkiem? Jak daleko od grozy i pokory, z jaką wołu malował Rembrandt. Jak daleko od dzikości i bólu, jakie oddał Goya malując okropność jatki jako swoiste pendant do Okropności wojny. Gęsta, czerwona farba jak lepka krew ciecze po powierzchni płótna z jagnięcego łba, jakby tej krwi było mało, patrzy – nie na nas, przez nas, poza nas, w wieczność, nigdzie – przeraźliwie zmętniałe oko.  Życie nie bajka, śmierć nie wesele, głodnemu widok zwłok nie straszny, ktoś musi być zjedzony, aby najadł się ktoś. Potworne, ale uczciwe. Bez hipokryzji. Nie ma łatwego piękna. Samo życie. A raczej: sama śmierć.

meat2

Francisco Goya y Lucientes, 1811-1812, Paryż, Luwr

Reklamy