Tagi

,

Fryderyka Zofia Wilhelmina (1709-1758), córka pruskiego króla-sierżanta Fryderyka Wilhelma I i Zofii Doroty Hanowerskiej, starsza siostra przyszłego Fryderyka II zwanego Wielkim, zostawiła cenne pamiętniki∗, których znaczna część poświęcona jest życiu na berlińskim dworze. I nawet jeśli do niektórych partii tych wspomnień należy podchodzić z ostrożną nieufnością, dają chyba wyraz szczególnej atmosferze miejsca. Prymitywizm, skąpstwo, przemoc psychiczna i fizyczna, upokorzenia, okrucieństwo graniczące z sadyzmem, intrygi i podłości są na porządku dziennym. Dorastające dzieci doświadczają tego stale. Wzmianki o menu i kulturze (?) stołu, jaką zaprowadził król, budzą grozę i dopełniają wizerunku tego prostaka na tronie.

prusy

Antoine Pesne,  Wilhelmina i Fryderyk w wieku dziecięcym, 1715, Poczdam

spędziłyśmy nasz wieczór jak zwykle na postno. Używam słowa post, ponieważ dostawałyśmy do jedzenia tylko tyle, żeby wystarczyło na zaspokojenie głodu

Póki co, nie ma tragedii. Dzieci w tych czasach raczej nie rozpieszczano, nie musiały jadać jak dorośli. Nadmieńmy tylko, że ów wieczór, to dzień wizyty Augusta II, króla Polski i elektora saskiego, dzień wielkiej fety. Ale niebawem poznamy więcej szczegółów z życia codziennego na berlińskim dworze:

Cały dzień przechodził na wymyślaniu mojemu bratu i mnie. Król nie nazywał mnie inaczej jak kanalią angielską, a mego brata łajdakiem Frycem. Zmuszał nas do jedzenia i picia rzeczy, które budziły w nas wstręt albo które były szkodliwe dla naszego zdrowia, wskutek czego zwracaliśmy niekiedy w jego obecności wszystko, co mieliśmy w żołądku

ja i mój brat schudliśmy z wycieńczenia jak nędzne szkapy

Król pyta jedną z córek, „jak zamierza urządzić swoje gospodarstwo, kiedy wyjdzie za mąż”

Odpowiedziała mu ze zwykłą szczerością, że jedzenie u niej będzie dobre i ładnie podane i dodała:

– Lepsze niż u Waszej Królewskiej Mości, a jeśli przyjdą na świat dzieci, nie będę ich tak dręczyła jak Wasza Królewska Mość i zmuszała do jedzenia tego, co budziłoby w nich wstręt

I dalej, że nie mogą się najeść do syta, i że dostają jedynie „niewielką ilość pospolitych jarzyn”. Era ziemniaka jeszcze nie nastała, więc zapewne brukiew?

Już po pierwszej odpowiedzi król zaczął się złościć, ostatnia zaś wprawiła go we wściekłość, cały jego gniew spadł na mojego brata i na mnie. Naprzód rzucił talerzem w mego brata, który uniknął jednakże uderzenia; potem drugi talerz poleciał na mnie, ale też mnie nie dosięgnął.

Potem stek obelg, potem ściga dzieci wywijając kulą. Rodzinny obiad trwa….

Król skazywał mnie i mojego brata na śmierć głodową. Sprawował on urząd krajczego, obsługiwał wszystkich z wyjątkiem mego brata i mnie, a gdy przypadkiem zostały jakieś resztki na półmisku, pluł na nie, abyśmy nie mogli tego zjeść. Żyliśmy oboje tylko kawą i suszonymi wiśniami, co zrujnowało mi zupełnie żołądek.

Trochę trudno nam uwierzyć w owo morzenie głodem najstarszej córki i następcy tronu. A jednak… w kontekście tego, że niewiele później tenże król osiemnastoletniego syna kazał skrócić o głowę, i jedynie sąd wojskowy następcę tronu wybronił… wszystko się zgadza. Berliński koszmar. Nawet zastawiony stół w królewskim pałacu może być narzędziem tortur.

===================================================================

∗Margrabina von Bayreuth, Pamiętniki, przeł. Irena Wachlowska, Warszawa 1973.

 

Reklamy