Tagi

, , ,

W 1559 roku Pieter Bruegel zwany Starszym namalował obraz Przysłowia niderlandzkie, znany także jako Świat na opak (ob. Berlin, Gemäldegalerie).

br11

Niektórzy badacze identyfikują tu osiemdziesiąt ilustracji przysłów i zwrotów przysłowiowych,  inni – doliczając również wyrażenia idiomatyczne i porzekadła  – dochodzą do stu trzydziestu. Zbyt dużo znamy przysłów głupich, żeby twierdzić, że są mądrością narodu (albo ludu, jak kto woli), a ich wymowa, moralny przekaz dziś nierzadko jest nie do przyjęcia. Ale niewątpliwe są ważnym źródłem informacji o społeczeństwie i jego życiu codziennym – ogólne pojęcia i problemy wyrażając za pomocą bardzo konkretnych sytuacji i wyobrażeń. Obraz Bruegela ubiera przysłowia w szesnastowieczny kostium, ale jako że kuchnia jest jedną ze struktur „długiego trwania”, w przysłowiach drzemie i spod kostiumu wyziera wielowiekowa pamięć tego, co znane, ważne, powszechne, typowe. Podsumowuje malarz tradycje co najmniej paru wieków średnich.

Co zatem Przysłowia Bruegela  mówią o realiach stołu niderlandzkiego chłopa i mieszczanina?

Zacznijmy od podstawowego stwierdzenia: Najpiękniejszy talerz, gdy pusty, nie cieszy.

br8

Co więc mogłoby się na nim pojawić? Najchętniej mięso. Pokarm pożądany i cenny. Od XIV wieku już nie tak luksusowy, jak wcześniej, już nie tylko możni, ale i wieśniacy zjadają go sporo. Do wzrostu konsumpcji przyczyniła się paradoksalnie Czarna Śmierć: liczba ludności dramatycznie zmalała, trudniej obrobić pola, łatwiejsze w obsłudze są łąki i pastwiska, więc pogłowie rośnie. Od tej chwili zaczyna się powszechne mięsożerstwo i trwa aż po koniec wieku XVI, kiedy to spożycie ponownie spada, na całe kolejne trzysta lat. Wieśniacy wieprzowiny jedzą niewiele, raczej wysłużonego wołu albo krowę, która już nie daje mleka. Ale listopad to tradycyjna pora świniobicia, obżarstwo przed zimą, solenie zapasów, wyrób kiszek i kiełbas.

br10

[Świnia ma już przebity brzuch = Sprawa już jest przesądzona i nieodwracalna]

Częściej ryby. Podstawa menu Flamandów i Holendrów. Spożyciu sprzyja wszechobecny post (nieraz i połowa dni w roku!) i bliskość morza. Królem jest śledź. Odkąd w 1350 roku Wilhelm syn Beuckela, rybak z Biervelt w Zelandii zastosował metodę konserwowania śledzi  natychmiast po złowieniu, przez umieszczanie w solance (poprzednio wkładane wprost do soli wysychały na wiór), żywić się nimi będzie prawie cała Europa. Wilhelm Beuckelson został bohaterem i dobroczyńcą ludzkości, jego grób odwiedzali cesarze i królowie. Dla mieszkańca Niderlandów śledź to nie tylko pokarm cenny i dostępny, to także źródło bogactwa, a przynajmniej godziwego zarobku. Śledzia się tu szanuje. Mieszczanie Amsterdamu mawiali, ze ich miasto zostało zbudowane na ościach śledzi, Michelet podsumował bardziej dosadnie „śledziarze przetworzyli tony smrodu w tony złota”. Sto lat po Bruegelu  Joseph de Bray  namaluje Apoteozę śledzia, który stał się patriotycznym symbolem, odkąd ocalił od głodu mieszkańców oblężonej Lejdy.

br1

[Tu się nie smaży jego śledź = Sprawy nie przebiegają zgodnie z planem

albo Smażyć całego śledzia dla ikry  = Poświęcić wiele dla drobnostki]

br2

[Powiesić śledzia za skrzela = Każdy musi odpowiadać za swoje czyny

albo: Mieć w sobie coś więcej niż pusty śledź = Nie sądzić po pozorach]

Ale nie samym śledziem wieśniak i mieszczanin niderlandzki żyje. Są i dorsze, bywa i tłusty węgorz.

br5

[Trzymać węgorza za ogon = Podjąć się zadania, które się nie uda]

Jajka. Cenny składnik diety, zwłaszcza w liczne dni postne: ryby, jajka i nabiał dostarczają niezbędnych protein. Ale jajko to też potencjalny ptak, który może trafić do garnka albo zwiększyć stadko tych, co jaja znoszą.

br3

[Zostawić co najmniej jedno jajko w gnieździe = Odłożyć coś na czarną godzinę]

Z tego punktu widzenia jajo gęsie więcej warte od kurzego – na świętego Marcina będzie można raczyć się tłustą gęsiną, taki zastrzyk tłuszczu przed porą zimną i wietrzną wart jest zachodu.

br6

[Brać kurze jajko, a pozwolić odejść gęsiemu = Dokonać złego wyboru z powodu chciwości]

Podstawą pożywienia nadal jest ziarno. W XIV i XV wieku statystyczny Europejczyk zjadał ze dwieście kilo zboża rocznie, wszelkiego zboża. To nie tylko i nie zawsze chleb, ale kleiki i kasze gotowane na wodzie lub na mleku, z jęczmienia, owsa, gryki. Kto ma gar owsianki, nie zazna głodu, można nie lubić, ale trzeba ją szanować.

br9

[Rozlanej owsianki nie da się z powrotem pozbierać = Nie warto płakać nad rozlanym mlekiem]

Jednak najbardziej pożądane jest pieczywo. Im bielsze, tym bardziej cenione. Ale każdy chleb jest w cenie, jest miarą dostatku. Nasze „związać końcem z końcem” przekłada się na niderlandzkie przysłowie „dosięgnąć od jednego bochenka do drugiego”.

br7

A znakiem luksusu, szalonego marnotrawstwa i nieprzyzwoitości jest „okładanie dachu plackami”. Ten kto by tak czynił, byłby albo szaleńcem, albo człowiekiem nieprzyzwoicie bogatym, na domiar złego lubującym się w ostentacji. Tak się nie godzi. To jest możliwe  tylko w Kukanii, krainie marzeń i pieczonych gołąbków…

br4

[Dach obłożony plackami = Kraina mlekiem i miodem płynąca]

Czego nie ma u Bruegela? Warzyw, mało szanowanych dopełniaczy – rzepy, kapusty, fasoli, bobu, soczewicy, ani owoców, deserowych fruktów – gruszek, jabłek, malin. I napitków. Jakby sfera picia, używania i nadużywania, nie istniała w przysłowiach i porzekadłach. I to jest zagadka. Od wieków wszechobecne w kulturze Niderlandów piwo w ogóle się tu nie pojawia.

Reklamy