Tagi

, , ,

Niby wyleczony, ale jednak z sercem krwawiącym i duszą pełną niepokoju jedzie Wokulski do Paryża.  Jedzie – nie całkiem wie, po co: może rzuci się w wir interesów, a może tylko oderwie się od warszawskiego światka, to też coś warte.

Paryż oszałamia go. Z prowincjonalnej mieściny (przypomnijmy, że zaraz za ścisłym centrum Warszawy, choćby w okolicach placu Zbawiciela, przeważały parterowe, najwyżej jednopiętrowe domki…) trafia do Miasta, które ma

dwa miliony mieszkańców, kilka tysięcy ulic i kilkanaście tysięcy powozów publicznych

Życie kipi, szerokie ulice wysadzane drzewami, ruch powozów, omnibusów i pieszych, marmury i brązy Opery, uliczny handel, „olbrzymi wyścig” na chodnikach, zda mu się, że „wpadł nagle w ukrop, który >burzy się i szumi, i pryska< ..  Imponuje mu wszystko i wszyscy. Ze zdumieniem patrzy na życie kawiarniane:

[widać] pod hotelem niedużą markizę, a pod nią gromadę mężczyzn i kobiet, którzy siedzą przy okrągłych stoliczkach, prawie na chodniku, i piją kawę. Panowie są jak wydekoltowani, mają w dziurkach od guzików kwiaty lub wstążeczki i zakładają nogi na kolana […] kobiety szczupłe, małe, śniade, z ognistymi spojrzeniami, lecz skromnie ubrane

idzie w lewo i za węgłem tego samego hotelu […] widzi drugą markizę i drugą gromadę ludzi pijących coś, obok chodnika. Tu siedzi ze sto osób, jeżeli nie więcej; panowie mają miny impertynentów, damy są ożywione, przyjacielskie i pełne prostoty.

Rzecz w Warszawie niebywała: stolik na chodniku nie jest miejscem dla przyzwoitego człowieka. O kobietach w ogóle nie ma co mówić, kobiety do lokali nie chodzą, nawet do cukierni. Kawę mogą sobie wypić w domu, swoim albo zaprzyjaźnionym. Izabela Łęcka z przyzwoitką wstępuje kiedyś do cukierni na czekoladę („przez figle”) i uważa to za dowód swego niezależnego charakteru. A tymczasem w Paryżu

Co kilka kroków werendy, okrągłe stoliki, ludzie siedzący przy chodnikach

Nie bardzo rozumiemy co prawda, dlaczego mężczyźni są albo wydekoltowani (?) albo impertynenccy, za to kobiety! I skromne, i przyjacielskie, i ożywione, a do tego rzucają ogniste spojrzenia! Jest od czego doznać zawrotu głowy. Wokulski

Rzuca się na krzesło, tuż przy chodniku ; zjawia się garson, o coś pyta, a następnie przynosi mazagran. Jednocześnie jakaś kwiaciarka przypina mu różę do tużurka, a roznosiciel gazet kładzie przed nim „Figaro”

Niestety, Prus realiów paryskich niewiele nam serwuje. Nie pójdziemy z Wokulskim do żadnej ze słynnych kawiarni i restauracji, do Café des Anglais, Procope albo Rocher de Cancalle.  Autor lokuje swego bohatera w „Grand Hotelu”, co znaczy tyle, co nic, ma być symbolem hotelu odpowiedniego dla ludzi interesu. Nie dał Wokulskiemu skosztować prawdziwie paryskiego, smakowitego życia. Nie opisał barwnie i pachnąco żadnego posiłku. Najbogatszy w detale opis wczesnopopołudniowego déjeuner pozostawia niedosyt:

Zadzwonił i kazał przynieść do numeru śniadanie. W kilka minut podano mu szynkę, jaja, befsztyk, jakąś nieznaną rybę, kilka butelek nieznanych trunków i maszynkę kawę czarnej.

Jaka szynka? Czy jaja to omlet? Ryba nieznana, trunki też. Obraz dystansu dzielącego Warszawę i Paryż… Inny świat, inne smaki, trudno się przybyszowi w tym połapać.

Czy pisząc powieść Prus w ogóle znał Paryż?  Jeszcze nie. Pierwsze wydanie Lalki ukazało się w roku 1890, a w pierwszą i jedyną  podróż zagraniczną pisarz wyruszył pięć lat później. Kronikarz Warszawy w przypadku Paryża powiela klisze, informacje z bedekerów i gazet ilustrowanych. Szkoda.

Nasz nadwiślański niedźwiedź tylko zapija smutki. Koniak wszędzie znaczy mniej więcej to samo

Wpadł do pierwszej narożnej kawiarni. O co go pytano, co odpowiedział, nie pamięta. Wiedział tylko, że podano mu kawę i karafkę koniaku, naznaczoną kreskami, które odpowiadały objętości kieliszka

Dziwny obyczaj, koniak w lokalu jednak w butelkach się pojawia, skąd te karafki? Musiał je sobie Prus wymyślić…

==============================================================================

O Wokulskim w Paryżu – felieton Krzysztofa Rutkowskiego (RFI) Wokulski pije koniak

A o kulinariach w Lalce rozmawialiśmy z Łukaszem Modelskim w audycji Droga przez mąkę 11 marca: Przy wspólnym stole z bohaterami Lalki

 

Reklamy