Tagi

, ,

W latach 1734-35 roku Ludwik XV zamówił u malarzy Nicolasa Lancreta i Jeana-François de Troy obrazy do jadalni w tak zwanym małym apartamencie królewskim w pałacu wersalskim, w kameralnym apartamencie, miłym rokokowym gniazdku jakże odmiennym od porażająco pompatycznych wnętrz, w których gustował jego pradziad. Obrazy miały umilać czas podczas posiłków, cieszyć oko – pobudzać apetytu chyba nie musiały, król grzeszył raczej nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu niż nadmierną ascezą. Podobno był smakoszem, więcej, sam potrafił się zabawiać w kucharza (może raczej: szefa kuchni…).

Jak to zwykle z wizerunkami uczt bywa, bardziej rejestrują sytuację towarzyską, dokumentują wystrój, naczynia, sztućce niż rzeczywisty posiłek. Obrazy z królewskich apartamentów są kopalnią informacji o szkle, ceramice i srebrach, o ubiorach – i o zachowaniu się przy stole. Modne towarzystwo w modnym anturażu. Mniej mówią o menu. A raczej redukują je do kilku potraw modnych, wykwintnych i smakowitych: jest szynka, jest pieczyste i są ostrygi. A przede wszystkim trunki. Wino, a zwłaszcza wino szczególne – czyli szampan.

szampan1

Jean-François de Troy, Le Déjeuner d’huîtres, 1735, ob. Chantilly, Musée Condé

Na śniadanko – ostrygi. Towarzystwo wyłącznie męskie, eleganccy panowie młócą małże tuzinami, zapewne oczyma wyobraźni widząc się coraz to bardziej męskimi. Czy afrodyzjak zadziała, przy tej ilości szampana? Bo równoprawnym bohaterem tej uczty jest wino szampańskie. Pękate, nieprzejrzyste butelki są wszędzie, może nie rzucają się w oczy, ale gdy raz zwrócimy na nie uwagę, okaże się, że wychylają się zewsząd: puste walają się pod stołem, pełne ziębią się w lodzie w przenośnym pomocniku, dopiero co otwarte krążą wśród biesiadników. Panowie stojący z tyłu właśnie otworzyli kolejną butelkę: korek wyskoczył wysoko, frunie wysoko niczym pękaty owad, śledzą go wzrokiem. Co ciekawe, nie możemy znaleźć butelki, z której wyfrunął (zupełnie jak z czarno obutą stopą niewiadomego pochodzenia na tzw. Chłopskim weselu Pietera Bruegela starszego: jest noga, nie ma człowieka…)

szampan2

Ostrygi i szampan – wiadomo, nierozłączna para. Obraz powstał w 1735 roku, dwadzieścia lat wcześniej zmarł Pierre , znany jako Dom Pérignon, szafarz i intendent benedyktyńskiego klasztoru w Hautvillers koło Eparnay. Wbrew długo podtrzymywanej legendzie Pierre-Dom oczywiście nie wynalazł szampana, ale zapewne udoskonalił proces technologiczny. Samo wino szampańskie było bowiem znane i modne już wcześniej:  Saint-Simon wspomina, że Ludwik XIV innego trunku w ogóle pić nie chciał.

Dom Pérignon zapewne wprowadził także butelki z grubego szkła i ulepszone ich zamknięcia metalowym oplotem.  To podobno najstarszy wizerunek butelki szampana:

szampan

Nicolas Arnoult, 1702,  Bibliothèque nationale de France

Podobne pękate, ciemne butelki widzimy na obrazie, korek solidny, oplot jest. Z uciechy,  z jaką panowie przyglądają się strzelającemu wysoko korkowi należy wnosić, że nie weszło jeszcze do dobrego tonu bezszmerowe otwieranie butelek. Może dopiero wtedy, gdy wystrzały na wiwat zejdą pod mieszczańskie dachy, takie hałaśliwa zabawa zostanie uznana za plebejską?

A to wyjątkowo sprytny pomocnik będący zarazem kubełkiem do chłodzenia wina, przenośną lodówką:

szampan4

Kieliszki jeszcze są „ogólnowinne”, nie różnią się od innych używanych do picia wina białego:

szampan5

Być może obraz Jeana-François de Troy to pierwszy dokument szampańskich uciech?

Reklamy