Tagi

,

Szmuel Asz, lat dwadzieścia pięć, nieśmiały astmatyk i brodacz-socjalista

przerwał studia na uniwersytecie i postanowił opuścić Jerozolimę, ze względu na miłosny zawód, na badania, które utknęły w martwym punkcie, a przede wszystkim dlatego, ze zbankrutowała firma jego ojca i zmuszony był poszukać sobie jakiejś pracy

Amos Oz, Judasz, tłum. Leszek Kwiatkowski

znajduje schronienie (przed samym sobą, przed własną bezradnością?) w domu Gerszoma Walda i jego synowej Atalii Abrabamel: w zamian za pokój, wyżywienie i skromne kieszonkowe będzie dotrzymywał towarzystwa starszemu panu. Od piątej popołudniu do późnego wieczora będzie siedział z Gerszomem w bibliotece, raczej słuchał niż mówił, potem spędzi noc w skromnym niczym cela pokoiku, ranek będzie pusty i bezczynny, byle do piątej… Życie w zawieszeniu. Troje ludzi pod jednym dachem, wszyscy samotni i poranieni, Szmuel tylko poobijany psychicznie i bez woli życia, ale gospodarze latami noszą na plecach swoje tragedie, w które chowają się, jak w ślimacze domki. To, co jadają i jak jadają, wyraziście ilustruje ich wolę osobności, ich impregnację na przyjemności świata, zerwanie i rezygnację.

Atalia wprowadza Szmuela w obowiązki:

W lodówce są sery, mleko i trochę owoców i warzyw. Tu na górze są puszki konserw, mięso, sardynki, groszek i kukurydza. Niektóre stoją u nas jeszcze od czasu oblężenia Jerozolimy. To kredens. Tu są bezpieczniki. Tutaj chleb. Mamy sąsiadkę naprzeciwko, to starsza kobieta, Sara de Toledo. Codziennie w południe przynosi ze swojej kuchni jarski obiad dla pana Walda, a pod wieczór kaszkę. Tej kaszki, która zostawia w kuchni, może wystarczyć też dla ciebie.

Obok siebie bezpieczniki i chleb. Trudno o bardziej wyraziste zestawienie, i bardziej dołujące zarazem. Asz wpisuje się w oschłość i smutek domu. Co wieczór, po wiadomościach

podgrzewał staruszkowi wieczorną kaszkę […] Posypywał ją szczyptą brązowego cukru i cynamonu. Kaszki wystarczało dla nich obu

 W południe chadza do restauracji, zawsze tej samej, węgierskiej, gdzie

zawsze zamawiał gorącą i pikantną zupę gulaszową z dwiema kromkami białego chleba, a na deser brał kompot

Dzień w dzień, tydzień w tydzień. Niezmienność tego małego świata paraliżuje. Pozorna nieprzekraczalność stref, wysoko postawione bariery, nie zbliż się za bardzo, nie idź na ustępstwa, nie okazuj sympatii ani zainteresowania, bo może zaboleć. Nie licz na przyjemności, ty, który przekroczyłeś ten próg. Jedzenie jest nie tylko przykrą koniecznością, ale i formą umartwienia, samoudręczeniem. I niech tak zostanie. Pewnego dnia

w restauracji okazało się, że jego stały stolik jest zajęty. Dwoje starszych ludzi […] siedziało i jadło nie gulaszową, tylko akurat gorące kiełbaski z sadzonymi jajkami i ziemniakami. Przed każdym z nich stał kieliszek wina i Szmuel miał wrażenie, że są w doskonałym nastroju. O co chodzi? Co się stało? Czemu wam tak dobrze?

A jednak bliskość się pojawi. Najpierw z udręczonym podopiecznym: budują ją godziny rozmów o miłości, wierze, zdradzie, patriotyzmie, braterstwie i nienawiści, która prowadzi donikąd.  Poznając tajemnice mieszkańców domu, w którym sam się uwięził, Asz próbuje się zbliżyć do Atalii, tragicznej wdowy. Niełatwo przebić się przez pancerz ironicznego dystansu, który przyodziała, jest nieuchwytna

W kuchni panowały zawsze porządek i czystość, filiżanka i talerz Atalii stały umyte i odwrócone na siatce suszarki, jej chleb, owinięty cienkim papierem, leżał w skrzynce, na ceracie nie było ani okruszka

I kiedy wreszcie otworzą się na siebie – nie, „otworzą” to za dużo powiedziane, może „uchylą”na chwilę muszlę – czym się objawi ten przełom? Atalia zaprosi Szmuela bo baru

Żebyś tylko przedtem nic nie jadł. Zapraszam cię dzisiaj na porządną kolację, zamiast resztek, które zawsze u nas dojadasz

Szmuel nie dotrze na tę kolację, potknie się na schodku, rozbije głowę, złamie nogę, nie będzie mu dane tak łatwo podążyć ku drobnym radościom życia. Ale bliskość, która się narodzi, nawet w sztywnych ramach domostwa naznaczonego niejedną tragedią, będzie znajdować wyraz przy kuchennym stole

ona smażyła omlet z serem i pietruszką, kroiła chleb i kładła przed nim na stole kilka warzyw, nóż i talerz, żeby przygotował sałatkę.

No, cóż, samotność smakom nie służy, a odrobina uczucia dosmacza najprostszą potrawę, to wiemy. Wspólny stół to obszar pokoju i zaufania, a ciepło między ludźmi otwiera na doznania, także na smaki. Koniec z kaszką, zupą gulaszową i kompotem, Szmuelu Asz, rozstaniecie się, odejdziesz z tego domu, ale omlet z serem i ziołami będzie ozłacał twoje nowe życie, tak jak wieczorne rozmowy o Judaszu, który może był pierwszym wielkim chrześcijaninem, wyznaczą ci kierunek.

Reklamy