Tagi

, ,

Czternastego dnia miesiąca nisan, po zachodzie słońca, zasiada Jezus z Dwunastoma do stołu „w sali dużej, usłanej i gotowej”, by spożyć Paschę na pamiątkę wyprowadzenia ludu Izraela z niewoli egipskiej. I aby wywieść lud z niewoli grzechu, ustanowi Eucharystię. Jest chleb, który łamie i podaje, jest wino w kielichu, to będą czynić na jego pamiątkę. Ale wcześniej z pewnością zjedli, jak co roku, jak każe tradycja, baranka. Księga Wyjścia wyraźnie określa, co w święto Pesah może znaleźć się na stole:

ma to być baranek bez skazy, samiec jednoroczny. Może to być baranek albo koziołek. [..] Mięso jego upieczone na ogniu spożyją podczas tej nocy; jeść je będą z przaśnikami i gorzkimi ziołami. (Wj 12, 5, 8).

Wieczerza przypomina o ofierze z baranka, którego krwią nakazał Bóg skropić drzwi domów Izraelitów, gdy spuszczał na Egipt dziesiątą plagę, kładąc trupem pierworodnych synów. A zatem mięso, przaśny chleb i gorzkie jarzyny.

Ostatnia Wieczerza – scena kluczowa w sztuce religijnej. Ikonografia dość oczywista, a jednak zmienna.

Jak to w kręgu rzymskiej cywilizacji, posiłek był prawdopodobnie spożywany na półleżąco, na sofach (lectus) ustawianych z trzech stron stołu, albo na rozłożonych na posadzce kobiercach. Tak musiały wyglądać wieczerze i uczty Jezusa, których tyle wzmiankują ewangeliści, to dlatego sala, w której mają spożyć Paschę, jest „usłana”. O uczcie u faryzeusza pisze Łukasz

A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku i stanąwszy z  tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem” (Łk 7, 37-38).

Malarze czasów średniowiecznych i nowożytnych przestawiają kobietę klęczącą, niemal czołgającą się u stóp Jezusa, a ona przecież „stanęła z tyłu”, za sofą, u jego stóp. Najstarsze przedstawienia Ostatniej Wieczerzy ukazują mężczyzn na wpół leżących wokół stołu, jeszcze w VI wieku tak zgrupował ich autor mozaiki w Sant’ Apollinare Nuovo w Rawennie.

                           ostatnia

Z czasem rzymski obyczaj zanikł, a dawne pozy musiały się wydać nieprzystojne. Pan będzie zasiadał za stołem, frontalnie, hieratycznie, zwykle na osi kompozycji, apostołowie rozmieszczeni po jego bokach,  w dwu symetrycznych grupach. Ten równy rytm postaci przełamie jedynie Jan-młodzieniec, który ni to drzemie, ni to duma, składa głowę na ramieniu albo na piersi Mistrza. I Judasz, już zawczasu wyrzucony poza nawias grupy, już sadzają go malarze samotnie po drugiej stronie stołu, choć słowa „Ten, który ze Mną zanurza rękę w misie, on Mnie zdradzi” dopiero padają, jeszcze Judasz nie zapytał „Czy nie ja, Rabbi?”, a Jezus nie odpowiedział „Tak jest, ty”.

ostatnia7

Andrea del Castagno, 1445-50, Florencja, Sant’Appolonia

Ostatnia Wieczerza w sztuce wieczerzą jest tylko z nazwy, bo to ani posiłek, ani pora wieczorna.  Stół pustawy, więcej na nim naczyń niż potraw. Są kubki, kielichy, karafki, talerze drewniane albo cynowe, a czasem tylko zastępujące talerze pajdy chleba, zwykle jedna misa albo półmisek. Na nim odrobina pożywienia, pokarm symboliczny, bo przecież nie do nakarmienia kilkunastu mężczyzn. Powinien być baranek. A jednak w pierwszych wiekach zwykle widujemy ryby. Ryba, wiadomo, stworzenie pełne znaczeń: ryba – znak rozpoznawczy pierwszych pokoleń chrześcijan, ryba – symbol Chrystusa, ryba – pokarm ewangeliczny, pierwsi uczniowie to rybacy znad jeziora Genezaret, „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”, ryba żyć bez wody nie może, jak człowiek bez chrztu…  A baranek paschalny może zanadto wiązał chrześcijańską wieczerzę ze Starym Przymierzem, z ludem Izraela? Niebawem powróci, apokaliptyczny oblubieniec Ecclesii:

Błogosławieni, którzy są wezwani na ucztę Baranka” (Ap 19,9).

Siedzą za stołem biało nakrytym, obrus biały jak niewinność jagnięcia. Jest jasny dzień.

ostatnia1

U Dirka Boutsa (1464-8, Leuven, Sint-Pieterskerk) – zamożne, świetliste wnętrze mieszczańskie, obrus śnieżny, stół  pustawy, misa prawie pusta, tylko jakiś rachityczny zwierzak na niej, jakieś maleńkie bułeczki się po stole walają, ale po cóż chleb, skoro Chrystus ze złotego kielicha wyjął Hostię.

ostatnia2

Na fresku Domenica Ghirlandaio (1480, Florencja, Cenacolo di Ognisanti) na białym obrusie, rozesłanym na długim ponad miarę stole, rozrzucone wiśnie czerwone jak krew, która popłynie z boku Chrystusa-Baranka.

ostatnia3

U Jacopo Bassano (1542, Rzym, Galleria Borghese) jest już po wieczerzy, na półmisku został tylko łeb jagniątka, obok leży owoc – jabłko? – memento upadku pierwszych rodziców, za których winy ofiaruje siebie Nowy Adam, Chrystus. Klarowna kompozycja, zwięzły przekaz. To nie jest temat, przy którym artysta może dać się ponieść fantazji.

Tym wspanialsza jest wizja Tintoretta (1592-94, Wenecja, San Giorgio Maggiore). Scena nocna, hipnotyczna, nerwowo poruszona, rozwija się po diagonali, mknie z ciemności. Mrok rozświetla oliwna lampa, jej płomień wijąc się, układa w kształt gołębicy Ducha świętego, promienie rozchodzą się regularną wiązką nad głowami apostołów, a gęsty dym kłębi się, kondensuje i rozsnuwa, przybierając niespodziewanie anielskie kształty. Ale mocniejszym blaskiem bije aureola okalająca głowę Chrystusa, oświetla stół i rysuje kontury głów uczniów nieziemską jasnością: „Jam jest światłość świata”.

ostatnia4

Jezus udziela komunii, apostołowie gestykulują, poruszeni jego słowami, a wokół nich krząta się służba płci obojga: podaje, nalewa, czuwa nad przebiegiem uczty. Uczta śródziemnomorska, wenecka. Sporo tu owoców, są jabłka, gruszki, melon, brzoskwinie, winne grona, sporo szklanych karafek z winem, są i jakieś smakołyki, które z wielkiego kosza dobywa służąca na pierwszym planie, podaje paterę pełną białych łakoci, może migdałów w cukrze? Coś smakowitego musi się jeszcze kryć w tym koszu, bo wspina się, żeby zajrzeć, kot; kot byle czego nie zje…

ostatnia5

A na fresku Pietra Lorenzettiego w Asyżu (1320) i zwierzęta się pożywią. W wytwornej, sześciokątnej sali, pod drewnianym stropem, na marmurowych ławach wokół stołu siedzą uczniowie i Nauczyciel. Jest wino, jest chleb, jak trzeba. Co leżało w misie? nie widać, jest w tym miejscu tylko zatarta plama. Chyba mięso,  skoro w sąsiednim pomieszczeniu, pewnie w kuchni, bo widać wielki kominek, sługa rzuca resztki ze stołu zwierzętom – pożywia się pies, czeka, a może już zjadł swoje, kocur.

Reklamy