Tagi

, ,

Informacje o planowanej na jesień tego roku wystawie Wrocławska Europa nadal dość enigmatyczne. Czy przyjedzie do Wrocławia z madryckiego Prado zjawiskowa Uczta u Heroda ze ścięciem świętego Jana Chrzciciela, monumentalny obraz Bartłomieja Strobla? 280 x 952 cm . Ale oczywiście, nie rozmiar tu jest ważny, choć imponujący (dla porównania: Bitwa pod Grunwaldem mierzy 426 na 987 cm). To zapierająca dech wizja jak z sennego marzenia, a może raczej koszmaru? – zjawiskowy przepych spowity w nocną aurę, w atmosferę gęstą jak z filmów Petera Greenawaya, dręczącą. W tej niepokojącej scenerii prezentują się nam – pozują z nieskrywanym, narcystycznym upodobaniem – setki postaci manierycznych i realistycznych, wdzięcznych i zmanierowanych, Piękne i bestie.

Samo ścięcie dokonało się gdzieś na uboczu, koło więziennej celi, Salome już wróciła na salę z głową Jana w płytkiej misie, lala odziana jak księżniczka, w diademie wysokim, złote loczki ufryzowane misternie, wierzchnia suknia kunsztownie upinana, kołnierzyk koronkowy na stelażu – jednym słowem strój alamoda, cóż ona mogła w takim stroju zatańczyć, by oczarować Heroda?… Głowa Jana sina, trupioszara, budzi umiarkowane zainteresowanie, tylko Herodiada nie potrafi ukryć satysfakcji, dźga paluszkiem zimny policzek niczym martwą żabę, czy aby na pewno martwa, czy nie drgnie nerw jakiś drobny? I tylko król zamarł, oddech mu ten widok zatrzymał. A obok – przyjęcie trwa w najlepsze.

strobel4

Jak na przedstawienia uczt w malarstwie, całkiem tu smakowicie, choć przy tej skromnej ilości jadła, setka osób raczej by się nie pożywiła. Symboliczne luksusy, wyrafinowane dania, produkty rzadkie, afrodyzjaki, mają pokazać status i zarysować kontekst: źle się dzieje, gdy człowiek folguje nazbyt wymyślnym zachciankom.  Jest bażant w pełnym upierzeniu, są ślimaki, wielki, krwistej barwy homar, talerz ostryg, są śródziemnomorskie owoce i przegryzki: oliwki, karczochy, bakłażany i soczyste cytrusy.

                       strobel2

Na stoliku, który stoi na pierwszym planie, niczym na proscenium, owoce: jabłka, gruszki, melon, winogrona… Smaczne przegryzki, czy owoce zwycięstwa nad hiszpańskimi Habsburgami, skoro odsłania je sam Henryk IV Burbon, król Francji?

strobel5

Obraz pełen znaczeń i tropów niejasnych. Marność maskarady, pułapki rozpusty. Kosztowne draperie,  blask pochodni, błysk złotych naczyń i bliki na szkle pucharów, brylanty i perły, egrety i kwiaty we włosach. Strojne towarzystwo „lgnie do luksusu jak nierozumne owady do świec”. Ułuda fałszywych przyjaźni zakodowana w obieranej cytrynie? Daremność prób ukrycia się przed Wszechwiedzącym i jego osądem pod postacią barwnie upierzonego bażanta? Ale jest i kontekst polityczny. Rozpoznajemy wielkie postaci ówczesnej Europy. Jest Wallenstein, jest książę Buckingham, Maria Medycejska, Anna Austriaczka… Czy blondyneczka Salome to krwawa Erzsebet Bathory, taka blada, choć wykąpana we krwi dziewic? Co łączy całe to towarzystwo we wspólnym świętowaniu – czy niechęć do Habsburgów i ich prób zdominowania Europy? Jesteśmy w czasach wojny trzydziestoletniej, która przeorała cała niemal kontynentalną Europę. Czas intryg, mordów,  zmiennych sojuszy.

Jeśli Uczta Heroda przyjedzie do Wrocławia, będzie można to wszystko zanalizować z bliska. Ale i reprodukcja malowidła wciąga w ten dziwaczny, nocny świat zaludniony ludzkim mrowiem. Malarski patchwork, pstrokaty kolaż. Strobel to pokazuje się jako znakomity portrecista, to jako rudolfiński manierysta  kreuje dziwaczne, nieforemne, blade zjawy o długich szyjach i nazbyt wysokich czołach, widać echa sztuki praskiego mistrza Bartholomaeusa Sprangera. Tłum postaci powoli, ale konsekwentnie, przesuwa się po okręgu albo po elipsie, niczym niesiony przez obrotową sceną w teatrze. Pozy wystudiowane, gesty nadto artykułowane, sztuczność celebrowana. Bardziej to spektakl niż uczta. Intrygujący obraz. Szkoda, że tak słabo obecny w polskiej historii sztuki (ważne, ale krótkie omówienie w monografii Jacka Tylickiego, Bartłomiej Strobel – malarz okresu wojny trzydziestoletniej, t. 1-2, Toruń 2000-2001).

Reklamy