Tagi

, , ,

Jak wszystko, co morskie, owoce morza były w Holandii popularne i dość dostępne, tak było prawdopodobnie dopóty, dopóki nie przetrzebiono naturalnych zasobów Morza Północnego, a nie rozwinięto jeszcze hodowli na dużą skalę. Ostrygi pojawiają się w wielu martwych naturach i rodzajowych scenkach: leżą na cynowych talerzach u Hedy, u Gabriela Metsu wystrojona młoda kobieta bierze je, bez wyraźnej ochoty, z talerza podsuwanego przez mężczyznę, u Ochtervelta – ostrygi, wino, muzyka i śpiew, u Jana Steena dziewczyna samotnie jedząca ostrygi uśmiecha się porozumiewawczo, za nią widać łoże. Jeśli wyszukiwarce obrazów zadamy szukanie ostryg w malarstwie holenderskim, zadziwimy się ich nadreprezentacją, o wiele rzadziej spotkamy rybę zgoła patriotyczną, śledzia.

 

heda2

Willem Claesz Heda, Martwa natura z ostrygami, 1634, Rotterdam, Museum Boijmans Van Beuningen

Ostrygi wielokrotnie pojawią się na czarownych martwych naturach Willema Claesza Hedy: leżą na cynowych talerzach, od blasku srebrzystej tafli metalu odbija chropowatość nieregularnych, pobrużdżonych, nierównomiernie zabarwionych, jakby brudnawych muszli, śnieżna biel wnętrza i szklistość substancji. Prawie monochromatyczne, a jakże bogate zestawienie! Obok tutka papieru z mielonym pieprzem i rozkrojona cytryna – nieodłączni towarzysze ostryg. W kieliszku, w pucharze wino – jakie? Chyba nie szampan … jeszcze Dom Perignon z opactwa Hautvillers nie wpadł na pomysł ponownej fermentacji. Ale wina musujące, “diabelskie”, już zyskują popularność wśród zasobnych biboszy, zwłaszcza Anglików. Może i Holendrzy nabierali do nich upodobania?

beert

Osias Beert st., Stół z ostrygami, 1620-1625, Waszyngton, National Gallery of Art

Osias Beert zestawia ostrygi z bakaliami, kandyzem, ciasteczkami i pieczonym kasztanami – deser? Raczej zestaw łakoci i produktów wykwintnych. U Jana Bruegela Aksamitnego grają pierwsze skrzypce w alegorii zmysłu smaku: stół zastawiony bogato, aż zanadto, pasztety ubierane w łabędzie szyje i skrzydła albo w pawie pióra, leżą stosy egzotycznych owoców, ale kobieta tylko ostrygi na półmisku widzi, tylko po nie sięga, pożerając oczami, rumieńcem pała.

Ostryga – symbol niejednoznaczny. Dawno, dawno, w początkach chrześcijaństwa, każda muszla jest symbolem maryjnym: Maria jest muszlą, która wydaje niezwykłą perłę, Chrystusa. Ale wcześniej, atrybut Afrodyty, bogini miłości, która wyłoniła się z morza, płynąc na muszli… Czyli afrodyzjak. I ten erotyczny kontekst zwykle pojawia się w holenderskich moralizatorskich przekazach. Jedzenie ostryg, zwłaszcza na surowo i z pieprzem, uchodziło za wysoce nieprzyzwoite. Czy wiedzieli już, że ostryga jest płciowo podejrzana? Że bywa obojnakiem? Że potrafi czasowo zmieniać płeć? Nie wiem, na ile była rozwinięta ówczesna malakologia. Ale może sama barwa i konsystencja mięczaka wystarczyły, by nasuwać myśli o rozwiązłości? I oczywiście fama afrodyzjaku otaczająca ostrygę od czasów antycznych.

steen

Jan Steen, Dziewczyna jedząca ostrygi, 1658, Haga, Mauritshuis

Więc te martwe natury nie mają być smakowite, niosą ponure przesłanie. U Hedy cytryna nawołuje do wstrzemięźliwości, zegarek tyka: czas ucieka, puchar już się przewrócił – uważaj na ziemskie uciechy! W scenach rodzajowych kobiety częstowane przez mężczyzn ostrygami są wodzone na pokuszenie, dziewczyna, która podnosi do ust muszlę, sama kusi do grzechu. Folgowanie przyjemnościom, tak podniebienia, jak i łoża, prowadzi do zguby. Wszystko to przemija: myśl człowieku raczej o wieczności i duszy nieśmiertelnej.

Odnajdywanie moralizatorskich treści i wanitatywnych symboli na tych zjawiskowych holenderskich stołach zawsze sprawiało mi przykrość – bo te obrazy zbyt są piękne, by grozić nam i straszyć. Jest tu sprzeczność, której nie akceptuję. Więc może, na własny użytek, odczytam je przewrotnie: ciesz się, życie jest krótkie, dobra nietrwałe, wszystko minie, nie nadużywaj, nie zatracaj się w konsumpcji, ale skosztuj, bo nie wiadomo, co los ci szykuje.

Chociaż akurat ostrygi … niekoniecznie…

Reklamy