Tagi

, , , , , , , , ,

W bocznej sali haarlemskiego muzeum Fransa Halsa (które niewiele ma dzieł Halsa, ale za to dużo innych, świetnych obiektów) wisi martwa natura Pietera Claesza z owocami i koszykiem serów. Jedna z tysięcy martwych natur, jakie holenderscy mistrzowie, duzi i mali, namalowali w XVII wieku. Nie jest to arcydzieło, gdzie mu tam do Willema Claesza Hedy, do Willema Kalfa, do Adriaena Coorte. Jest stół, na nim sery, chleb, puchar, talerze, owoce rozsypane i w miskach– a na jednym talerzu: kanapka. A może raczej: deser, bo to kromka białego pieczywa posmarowana masłem, posypana poziomkami (nie truskawkami, tych jeszcze nie wyhodowano).

poziomki1Pieter Claesz, Martwa natura z serami i owocami (fragment), ok. 1635, Haarlem, Frans-Hals-Museum

Poziomka, owoc nieduży, a wyjątkowy. Nawet Wikipedia zdaje się pisać o niej z pewnym rozczuleniem: „zasiedla słoneczne murawy, obrzeża lasów i lasy świetliste”. Z lasów człowiek przyniósł ją do ogrodów i inspektów. I tam została matką truskawki. Około roku 1712 francuski oficer Frezier (nazwisko nie bez znaczenia!) przypłynął z Chile z żeńskimi okazami tamtejszej poziomki wielkoowocowej, ta została przypadkowo zapylona w ogrodzie botanicznym przez poziomkę wirginijską i z tego przelotnego związku narodziła się Fragaria x ananassa. Owego międzygatunkowego mieszańca doskonalono potem w hodowli przez blisko dwieście lat, aż przybrał kształt naszej truskawki, ale przy okazji stracił poziomkowy aromat.

Poziomki nierzadko pojawiają się na obrazach. Całe krzaczki obsypane kwieciem i niby-jagodami znajdziemy nieraz u stóp Marii z Dzieciątkiem, wśród innych przedstawicieli flory tyleż malowniczej, co symbolicznej. Fragaria bujnie rosną w Rajskim ogrodzie anonimowego górnoreńskiego mistrza (ok. 1410, ob. Frankfurt, Städel Museum), w owym hortus conclusus, w którym wszystko sławi cnoty Marii-Nowej Ewy. Poziomka jest pokarmem rajskim. Już Owidiusz w Przemianach pisze o niej jako pożywieniu człowieka niegdysiejszego złotego wieku. Jak to w ikonografii chrześcijańskiej bywa, symbolika poziomki nie jest oczywista, zależy od kontekstu, od miejsca w całym programie ideowym dzieła. Do tego różne części rośliny miewają różne znaczenia. Białe płatki – tak jak wszystkie białe kwiaty – przywołują cnotę czystości, niewinność, bezgrzeszność Marii, ale sam kwiat, o pięciu płatkach, mógł odnosić się do pięciu ran Chrystusa. Liście, zbudowane z trzech części, każą myśleć o tajemnicy Trójcy świętej, krwiście czerwony owoc zapowiada przyszłą ofiarę. Więc gdy mały Jezus sięga po czerwone owoce, albo pokazuje je Matce, to nie jest to zabawa w ogródku pełnym smaków.

ogród rajskiMistrz Górnoreński, Rajski ogród (hortus conclusus), ok. 1410, Frankfurt, Städelsches Kunstinstitut

Ale nie bez kozery jej córka, truskawka, od dawna jest uważana za afrodyzjak. Poziomka, owoc Afrodyty, może być również symbolem uciech cielesnych: kusi, daje ulotną rozkosz, by rychło zmarnieć i zgnić. Czy nie w tym kontekście umieścił ją – powiększając do monstrualnych rozmiarów – Hieronim Bosch w Ogrodzie rozkoszy ziemskich? Symbolika tego tryptyku, jak to z Boschem zwykle bywa, nie jest dla nas jasna, rozpięta między niewinnością a bezwstydem: jedni widzą upadek człowieka, inni grzeszną ludzkość tuż przed Potopem (Ernst Gombrich), inni radosne, ponowne narodziny niewinności, Raj Eklezji (Wilhelm Fraenger). Poziomki – w którym kontekście? – odgrywają niepoślednią rolę. Warto przyjrzeć się środkowej tablicy i wytropić je, już na pierwszym planie młody mężczyzna przytula się do ogromnego owocu, wgryza w miąższ z upodobaniem. W hiszpańskich inwentarzach tryptyk opisywano tytułami: Plantacja poziomek albo Obraz z owocami drzewka poziomkowego.

bosch ogród3Hieronymus Bosch, tryptyk Ogród rozkoszy ziemskich (tablica środkowa), ok. 1500, Madryd, Prado

Lubią poziomkę Holendrzy i Flamandowie, namaluje ją Adriaen Coorte i Oasias Beert, nie zabraknie jej na straganach owocowych Joachima Beuckelaera.

poziomki coorteAdriaen Coorte, Martwa natura z poziomkami, 1705, Haga, Mauritshuis

Pietera Claesza zestawienie owocu z pieczywem najpierw mnie zniesmaczyło. Fragaria wchodzą w udane mariaże ze szlachetnymi winami, szampańskim zwłaszcza, albo ze słodką śmietanką, ma być subtelnie, lekko, chleb mi tu nie pasuje. Ale wyobraźmy sobie, że to pieczywo jest chałką. Posmarowaną holenderskim masłem, słynnym niegdyś w całej Europie jak żadne inne, angielski podróżnik pisze, że to dzięki jedzeniu cudownego masła Holenderki mają płeć tak jasną i rumieńcem okraszoną… I na tej chałce z masełkiem – aromatyczne owoce… Czemu nie? O ile byłyby to poziomki prawdziwe, leśne, a nie standaryzowane produkty z plantacji. Można by pewnie leśne poziomki rozmnożyć, jeśli ma się kawałek „słonecznej murawy” albo „obrzeże lasu świetlistego”. Kto nie ma żarłocznej Fredzi ani ciekawskiego Bobika, niech próbuje, bo warto.

Reklamy